Limeryki, autor: TG Home
2010 04 01
/ Justyna EKOwalczyk /
Ekolog z W. Kasiny,
Sąsiad słynnej Justyny,
Oświadczył krótko, że na nartach
Jest ona lepsza od gokarta,
Bo gokart robi hałas i spaliny
Kłusownik Kralik z południa Słowacji
Poddał się fali euro-integracji
I na stawianych kleszczach i wnykach
Atest umieszcza homologacji
Z kopią we wszystkich unijnych językach
Danny to człowiek renesansowy
Znany z szeroko otwartej głowy
Wręcz mix Byrona z Noblem i Homerem!
...Problem ma żona, bo Danny jest zerem
W wąsko pojętym temacie alkowy.
Raz jaśnie pani z zamku Książ krzyknęła wniebogłosy
Gdy z okna skoczył jej własny mąż – wprost do zamkowej fosy!
Okrzyk wydała zaś nie dlatego,
Bo obawiała się o hrabiego,
Lecz, bo narwaniec ten i półgłówek, znów poszedł pływać bez kąpielówek
Marzył w dzieciństwie Jaśko z Borysława
Aby zamieszkać w grodzie Przemysława
I kiedy dorósł, wziął kredyt bankowy
I kupił lokal dwupokojowy
W samym centrum Włoszczowy
Pewien liliput, na poczcie na Bali,
Chciał nadać siebie w paczce do Mali,
I, chociaż brzmi to jak jakiś kawał,
Pocztowcy z Bali tą paczkę wysłali
Bo gość się świetnie do Mali nadawał
Spotkawszy pięciu braci Li idących przez Kłaj
Pewien polski poeta spytał: „Znasz-li ten kraj?”
Odpowiedzieli: „Łi ar ten Li...
Bat se-kond fajf ... gdie-to pasz-li...
My ich nie nasz-li ... end łi łill kraj”
Pewien urzędnik skarbowy z Warszawy
Skarżył na żywot się nieciekawy,
Za to po każdym sprawdzonym PI-cie
Urozmaicał swe szare życie
Przez rytualne picie kawy.
Ubiegłej jesieni, mieszkaniec Koluszek,
Usypał w swej sieni wielki szaniec z gruszek
I przebił do mediów się nawet w U-eS-A
Z serią fantastycznych rekordów Guinessa
W przyroście masy owocowych muszek
Wiecznie pijany góral z Chabówki
Znalazł przy płocie raz cztery stówki
I stał się sławny dzięki tej kwocie
Gdyż ów cudowny zastrzyk gotówki
Był – wielkie nieba - w jednym banknocie!
Niewierna dziewczyna szamana w Botswanie
Czarami skazana na bąków puszczanie
Próżno lekami los odwrócić chciała...
...aż pewnego łeb barana, w biedną tylną część jej ciała,
Tak raz huknął, że przeszło jej na bekanie
Wąsata Ludmiła spod Zielonej Góry
Przez lata smażyła stare konfitury...
Sąsiedztwo wspomina niemile te chwile
Gdy wszystko się w rękach paliło Ludmile
A smród z jej komina ciągnął się na mile
Kot pewnej poznanianki z Ostrowa Tumskiego
Super-arystokratą jest rodu kociego,
Bowiem badania De-eN-A
Świadczą, że jego pra- pra- pra-
Łapał myszy w komnatach u Mieszka Pierwszego!
Pewien chirurg, dość roztargniony,
Niesłychanie był zaskoczony,
Kiedy w powtórnie krojonym pacjencie,
W miejscu, gdzie zrobił poprzednie cięcie,
Znalazł zdjęcie swej własnej żony!
Mała Aga, wieczorem, w Bielańskim Lasku
Cała naga, motorem grzała po piasku,
Na czym straż miejska ją przyłapała
I z mety grzywną ją ukarała
...za nie-posiadanie kasku
2009 12 23
Pan Dezydery, szofer z Hajnówki,
Koneser sherry oraz żubrówki,
Od wczoraj zmysłom swym mało wierzy,
Gdyż ujrzał w drodze do Białowieży
Czterdzieści cztery czarne tirówki!
Od kiedy Tony, gliniarz z Miami,
Co dotąd gonił za bandziorami,
Spadam! – szefowi rzekł z miną dziarską -
I w mig założył fermę drobiarską,
Mówi się o nim, że to gość z jajami
Afera hazardowa
Żywotny interes Rycha
Na cmentarz wyciągnął Zbycha...
A Zbychu przy Sobiechu
Sporo z Miro mówił o Grzechu....
... niby dowcipne, lecz nie do śmiechu
Lśniąca parysko panna Żaneta,
Medialnie błyskotliwa kobieta,
Reklamowała mleczko do ciała
Póki się deczko nie zestarzała -
- I teraz działa w reklamie „kreta”
Chłop ze Skarżyska, Oskar Ży....
Biega po rżyskach i głośno rży,
A polityka tak go wyniosła,
Że, choć w rodzinie opinię ma osła,
W Rykach wybrali go na posła
Pewien filozof nienadzwyczajny
Badał myślowo ruch jednostajny:
Dwa lata przy tym w bezruchu siedział,
A kiedy skończył, nic nie powiedział
Bo wynik badań był ściśle tajny
Gangster „Edwardo” grasował w Kobyłce
A przy tym twardo lubował się piłce,
Ale po serii klęsk „do zera”
Kadry trenera Beenhackera
Wymiękł - i oddał się wędkarskiej żyłce...
Wokalistka rockowa z Chrzanowa,
Poproszona kiedyś o dwa słowa,
„Spieprzaj dziadu” powiedziała
I, albo była tak surowa,
Albo tak luźno zażartowała
Pewien ogrodnik miał na przednówku
Wysyp truskawek w Milanówku...
Czy był to owoc chłodnej kalkulacji,
Czy poetyckiej wiosną fascynacji?
- W tej sprawie nie ma informacji
Pani Eryka z przedmieścia Rybnika
Co dzień w południe na moment gdzieś znika
„To bzik” – orzekło CBA -
„Ręce Eryka czyste ma,
A w kwestię bzika CBA nie wnika!”
Podczas żniw, pewien rolnik z Łuknajna
Wlazł w wielką kupę krowiego łajna
I nie przejmował by się wcale
Gdyby nie fakt, że na tym kale
Była tabliczka: „Made in China”
Pani Aldona z miasta Rahmstetten
Tak omamiona jest internetem,
Że miota klikami z szybkością bazooki
I mota linkami z lubością, dopóki
Ktoś nie wykona: „Alt-Control-Delete”
wcześniejsze:
Raz pewna panienka gdzieś spod Mikołajek
Przysiadła na kupie niezbyt świeżych jajek
Po czym niezwłocznie mocno pobladła
Bowiem woń, którą była posiadła
Nie przypominała niezapominajek
Meteorolog, co mieszkał w Radości
Na każdą pogodę łamanie czuł w kości.
Sądząc, że jest rozregulowany
Całe życie chodził załamany
A na starość, z żałości, wyjechał z Radości
Raz zmówiły się krakowskie kwiaciarki
Że od kwietnia się przerzucą na drukarki.
Sprzedawały z animuszem
Do drukarek także tusze...
A od maja przerzuciły się na jaja
Marynarza, co zamieszkał w Łodzi
Zapytano, jak mu się powodzi.
Odparł: z taką Łodzią to pożal się Boże
Wracam! Nie ma tutaj widoków na morze
Ani choćby szansy porządnej powodzi!
Pewna blondynka z Piły
Nabawiła się kiły
Prędko potem oświadczyła,
Że się dobrze prowadziła
A lekko - tylko dla zmyły
Pewien szybki kolarz torowy
Miewał częste zawroty głowy
Pijał więc rzadkie lecznicze ziółka
Aż w końcu, częste zawrotne kółka
Wybił mu z głowy test dopingowy
Stary dziadek z Poraja
Przebrał się za Mikołaja
I tak się zatracił
W roli tej postaci
Że nie rozbierał się aż do maja
Pewien skoczek narciarski z Wisły
Miewał odlotowe pomysły
A w czasie telemarku
Coś brzydko gniotło go w karku
Gdyż miał on umysł lotny, a strój nosił obcisły
Jeden znany poznański cukiernik
Super-oszczędny potrafił piec sernik
A przez pewien czas produkował
Cud-sernik, który go nic nie kosztował!
Lecz tego cudu to nikt nie kupował
Pyszny zając, każdej niedzieli
Chwalił się, że na obiad wpada do Brukseli
Aż na zapusty
Wpadł łowczemu do kapusty
Był pyszny! I tyle go widzieli
Kompozytor sławy światowej
Zrobić karierę chciał gwiazdy filmowej
Lecz filmowcy rzekli mu szczerze:
„Nie komponujesz się pan w kamerze,
Chyba, że w przemysłowej…”
Panna O., sławna diva operowa
W roli posłanki chciała sił spróbować
Lecz do wyboru, ironio losu
Zabrakło jej jednego głosu…
Teraz ma ksywę: „Diva O. pechowa”
Pewna panienka z Niechorza
Martwiła się, gdy gaz podrożał
A kiedy woda podrożała
0na się wcale nie przejmowała
Bo miała szeroki dostęp do morza
Sławka z Włocławka bez przerwy czkała
Więc po lekarzach ciągle biegała
Aż hipnotyzer jeden w Poznaniu
Zrobił jej dłuższą przerwę w tym czkaniu
I to na poczekaniu
Pewien grabarz spod Zakopanego
Dożył wieku emerytalnego
Teraz ma więcej czasu dla siebie
Kopie w ogródku, przy aucie grzebie
A z wnuczkiem bawi się w chowanego
Dwóch bliźniaków, skrajnie niedużych,
Zanurkowało raz do kałuży.
Ich los w najwyższym stopniu przeraża:
Zginęli w trakcie gry w marynarza
O to, kto pierwszy ma się wynurzyć
Najwyższy piłkarz w PZPN
Miał kiedyś fantastyczny sen,
Że podczas szarży na brameczkę
Tak przypier…. czołem w poprzeczkę,
Że aż mu podawali tlen
Pewna posłanka z Samoobrony
Biust miała dobrze wykształcony
A w sejmie jeszcze go dokształcała
U specjalistów od mowy ciała
Lecz umysł miała wiecznie-zielony
Starszy kasjer teatru w Budapeszcie
Zwykł był gości oszukiwać na reszcie
Chcąc się zmienić, dał napis: „Grosz szczęścia nie daje,
Z dniem dzisiejszym, w teatrze reszty się nie wydaje”
A ktoś dopisał: „Zdechnij w-reszcie”!
Kierowniczka szaletu w Ljubljanie
Wywiesiła ostrzeżenie na ścianie:
„Atmosfera szaletu szkodzi –
- Bez wyraźnej potrzeby nie wchodzić”!
Skutek był różny, najczęściej olanie
Sądził kiepski organista w Juracie
Że fałszuje, gdyż na lichym gra gracie
Więc spróbować chciał organów w Oliwie
Lecz w Oliwie powiedzieli złośliwie:
„Spróbuj se pan skumbrii w tomacie”
Operator koparki z Warki
Dorobił się kserokopiarki
I pytany, co robi gdy nie kopie
Odpowiadał krótko, że kopie.
„Gbur” – mówiły nań wareckie plotkarki
„Tu” - na Brukselę - wziął „Number One”
„Number Two” – inny zaś lotu miał plan.
Aż tu - awaria! Po „Number Two”
Więc z „Number One” zawrócił “Tu”
I pofrunęli „Two in One”
Pielęgniarka oddziałowa z interny
Raz dostała do toalet papier ścierny
A sprawcą był automatyczny
Szpitalny system zamówień publicznych
Niekorupcyjny, ale felerny
Jeden ambitny strasznie generał
Czarną w swych spodniach dziurę wyszperał
I głosił w związku z tym opowiastkę
Że ma w kieszeni następną gwiazdkę!
I w słowach przy tym nic nie przebierał
Panienka nieśmiała z centrum Oleśnicy
Mocno się trzymała maminej spódnicy.
Raz tylko puściła się na dwie minutki
(co było brzemienne w dwa malutkie skutki)
I odtąd ma szlaban w oknie od ulicy
„Trębacz Mariacki”
...Mamił trąbką przez lata, tak że wciąż się zdawało
Że dłużej grałby jeszcze, gdyby nie traf ze strzałą...
...Uporczywe odbierał od słuchaczów sygnały
Aby choć raz, od święta, hejnał odtrąbić cały,
Aż przyznał, że sam nie wie „jak to dalej leciało”...
„Bingo!” – zakrzyknął wzięty bimbrownik z Żużeli
Kiedy w zacier mu wpadła mysz w kolorze bieli.
Chwalił potem swój trunek, że działa on genialnie,
Że białą myszkę czuje się po nim momentalnie
„Czuć sam ogon” – orzekli menele w Żużeli...
Pewna Dorota z Dolnej Garbatki
Wciąż plotkowała z sąsiadką zza siatki
Aż mąż Doroty gumowy wziął młotek
I wybił jej z głowy ciągoty do plotek
I teraz ma przez to dwa lata odsiadki
Jeden pracownik miejskiej straży
Ma taki brzydki wyraz twarzy
Że kto go mija na ulicy
Sztywnieje na kształt jajecznicy
Gdy ta zanadto się wysmaży
Bryką na cztery koła jeździła
Zapamiętale ją prowadziła
Aut ze sto tysięcy przed maską widziała
Lecz nigdy na żadne z nich nie najechała
Bo nigdy żadnego nie dogoniła
Jeden historyk w IPN-ie
Ma tak olbrzymie doświadczenie
Że rozpoznanie czy z SB
Ktoś współpracował czy też nie
Jemu zajmuje okamgnienie
Kosmonauta co wrócił z orbitalnej stacji
Urządził długą serię pijackich libacji
Tłumacząc się, dlaczego
Pije do upadłego
Mówił krótko: nie cierpię grawitacji
Pewien emeryt spod Kołobrzega
Jadał kanapki z kremem „Corega”
Swą super-dietą wszystkim się chwalił
Dziwił się tylko, gdy go pytali
Czy mu przypadkiem coś nie dolega
Jeden gruby żołnierz spod Białegostoku
Podczas defilady rozpruł spodnie w kroku
Błogiego wówczas doznał odprężenia
Ale nie może pozbyć się wrażenia,
Że odtąd wszyscy mają go na oku
Zawołany myśliwy z Koła
Wciąż miał wrażenie, że ktoś go woła
A kiedy przeniósł się do Zaniemyśla
To ciągle słyszał, że ktoś mu wymyśla,
Aż w pewien wtorek przeniósł się do Tworek
Panna Ala rodem z Chodzieży
Nie zwykła nosić zbyt wiele odzieży
Gdyż na detalach jej figury
„Wszystko” – jak mówi – „prócz własnej skóry
Jakoś dziwnie ciulowo leży”
Eks-leśniczy – sołtys Jasiony
Dzień w dzień liczy w Jasionie klony
Poci się przy tym i wzrok ma błędny
I choć w rachunkach jest wręcz bezbłędny
Ogólnie nieco jest pomylony
Starszy strażak ze Starołęki
Lubi niezmiernie głośne dźwięki
W hałasie czuje się znakomicie
Przy czym najbardziej uwielbia wycie
Swojej trzydziestoletniej Syrenki
Pani Zuzi z Kędzierzyna
Stale z buzi cieknie ślina
A powodem tej słabości
Jest paskudny ząb mądrości
Który w kółko się wyrzyna
Żyje Pan Iwo we wsi Siekierki
Który – o dziwo – ma aż trzy nerki
A kiedy spytać pana Iwa
Czy może przez to pić więcej piwa
Oświadcza że nie pije, a nerki nie używa
W centrum Poronina mieszka starowina
A z nią stara psina o imieniu Tina
Żywą legendą jest już ten piesek
Ponieważ – wprawdzie jako osesek –
Sikał on jeszcze pod pomnik Lenina
Pan Zdzich przymioty zwierząt ze stu ma:
Wąs jak u suma, gibki jak puma,
Wzrok ma sokoli, siłę ma tura,
Złotą lwią grzywę, skoczność kangura...
...tylko nie kuma
Pani Aniela spod Nowej Soli
Co co niedziela je kilo fasoli
To kobieta wręcz szałowa
Super silna, bardzo zdrowa
I do tego wystrzałowa!
Pani Monia, co żyła w ukraińskim Zbarażu
Ślady słonia odkryła raz na miejskim cmentarzu
Zdenerwowało ją to znalezisko
Bowiem to mało przyjemne słonisko
Wczoraj właśnie nawiało jej z garażu!
Pewna pani Ewa, co mieszka w Jeleśni
Co godzinę śpiewa orientalne pieśni
Mąż Ewy długo dociekał powodu
Takiej ekspresji miłości do Wschodu
I w końcu uznał, że szkoda zachodu...
Dwaj treserzy z cyrku „As”
Kłócili się raz po raz
Stale koty z sobą darli
Aż tak strasznie się pożarli
Że lew nogi wziął za pas
Jeden klawisz „a” w fortepianie z Kalisza
Marne zdanie ma o sąsiadach-klawiszach:
„H” oraz „g” – obaj grają do d...,
Trzeci się asi, czwarty jest „be”
I „klawisz-lala” przezwali mnie...”
Odcinek autostrady „A2” tuż pod Koninem
Drogowcy, nocą, raz-dwa zlali do naczyń płynem
Bo słyszeli zapowiedź, że następnego ranka
Na drogach pod Koninem spodziewana jest szklanka
I, chcąc nie zaspać, zadziałali przed terminem
Pewien wydajny rzeźbiarz ze Spisza
Właśnie tworzący posąg Małysza
Chyba, jak zwykle, próżno się trudzi
Bo każdy z przezeń rzeźbionych ludzi
I tak ma twarz Krzysztofa Ibisza